STRONKA NATURYSTYCZNA

Media o golasach

Bez majtek, bez kompleksów

2011-12-09 10:50:02, komentarzy: 0

 

Numer 2/98, lipiec 1998

Autor: Marcin Dygasiński

 

Kiedy dobiła do piaszczystego brzegu i wyciągnęła z wody niebieski kajak, na plaży umilkły rozmowy. Czuła, że wszyscy przyglądają się jej ze zdziwieniem. Czekają co zrobi: ROZBIERZE SIĘ CZY NIE?

Wzięła z kajak książkę i ręcznik, przeszła kilka kroków i rozłożyła go, nie za blisko innych plażowiczów, ale też nie w oddali. Ale bała się. Teraz najważniejszy moment: ściągnęła podkoszulek, potem spodenki. Nic więcej na sobie nie miała. Usiadła na ręczniku, wzięła do ręki książkę i otworzyła ją na chybił trafił. Po chwili usłyszała chrzęst piachu. Podniosła wzrok i zobaczyła nagiego mężczyznę.

- Witamy na plaży naturystów. Jesteś tutaj pierwszy raz?

- Tak - odpowiedziała.

- To widać - odparł i przedstawił się.

Była tak zdenerwowana, że nie dosłyszała jego imienia.

- Agnieszka - tylko tyle zdołała z siebie wydusić.

Marzyła o tym, by zapaść się pod ziemię. Nieznajomy z rozbawieniem wskazał palcem na jej książkę.

- Gdybyś ją odwróciła, byłoby ci znacznie łatwiej ją czytać.

Roześmiała się i błyskawicznie, jak z przedziurawionego balonu powietrze, uszło z niej zdenerwowanie.

To było cztery lata temu. Agnieszka miała wtedy lat osiemnaście i - nie licząc dzieci towarzyszących rodzicom - była najmłodszą naturystką na plaży w nadwiślańskim Miedzeszynie. W towarzystwie ludzi dużo od niej starszych opalała się, grała w piłkę albo w kości. A wszystko to nago.

 

"grajdołek" z golasami

Wyzwólmy się z ubrania! Dlaczego wstydzimy się własnego ciała? Własnych piersi i penisów? - pyta patetycznie Stanisław Dziadowicz, naturysta-aktywista, który swoją pasją zaraził nie tylko rodzinę.

Po raz pierwszy rozebrał się trzydzieści lat temu na plaży w Bułgarii, niedaleko Złotych Piasków. Zaczęło się od tego, że razem z żoną poszli na spacer wzdłuż brzegu i odkryli miejsce, gdzie wszyscy opalali się nago. Następnego dnia znów tam się wybrali, wyposażeni w hotelowe prześcieradło, z którego na plaży zrobili parawan. Ale trema szybko minęła - nazajutrz prześcieradło nie było im potrzebne. Od innych naturystów odróżniało ich tylko to, że niektóre części ciała, dotąd wstydliwie skrywane, nie były opalone. Po kilku dniach jednak i ta różnica minęła.

Rok później odkryli plażę nudystów w Rumunii, potem znów spędzali wakacje w Bułgarii. Do polskiego "grajdołka" z golasami trafili dopiero po dziesięciu latach, tak jak za pierwszym razem w Złotych Piaskach - przypadkowo. Szukając ustronnego miejsca do opalania się w podwarszawskim Świdrze, natknęli się na kilkudziesięcioosobową grupę naturystów. Zawarli z nimi znajomość, a wizyty na plaży wkrótce przybrały charakter spotkań towarzyskich. Wspólnie przygotowywali drugie śniadanie, grali w piłkę, plotkowali. Grono nudystów z roku na rok się powiększało.

Jarek nie należy ani do generacji Agnieszki, ani Stanisława. Ma trzydzieści pięć lat, żonę i dwoje dzieci, pracuje jako specjalista od sieci komputerowych.

Naturystą jestem od dwunastego, może od czternastego roku życia - opowiada.

- W tym wieku bywa się dość wstydliwym, więc "naturyzowałem się" solo w odludnych zakątkach albo gdy byłem sam w mieszkaniu.

W wieku dwudziestu kilku lat po raz pierwszy zobaczył plażę nudystów. Ze swoją dziewczyną i jej przyjaciółką wybrali się na spacer wzdłuż morza, z Białogóry do Dębek, i po drodze natknęli się na grupę golasów. Nie dołączyli do nich, bo przyjaciółka wstydziła się obnażyć w obecności kolegi. Następnym razem poszli tam więc tylko we dwoje.

 

Chałupy welcome to

Plaża w Świdrze straciła kameralny charakter na początku lat osiemdziesiątych - wspomina Stanisław. - Wtedy pojawili się ludzie, którzy rozreklamowali naturyzm i zainteresowali nim media. Na plażę zaczęli przyjeżdżać chuligani z Józefowa i Otwocka, upijali się, szukali zaczepki. Wtedy część nudystów przeniosła się nad Wisłę, do Miedzeszyna.

Podobnie było w Rowach, w Chałupach... Kiedyś Stanisław bardzo chętnie tam jeździł, z żoną, z dziećmi, ale gdy te miejsca zostały opisane przez gazety, "rozśpiewane" przez Wodeckiego i odkryte przez rzesze ciekawskich, straciły cały urok.

Stanisław, który od wielu lat jest członkiem Międzynarodowej Organizacji Naturystycznej, brakuje polskiej organizacji tego rodzaju. Co miałaby robić?

- Zadbać o czystość plaż, usunąć z nich niepotrzebne elementy - tłumaczy.

"Niepotrzebnymi elementami" nazywa takich ludzi jak ci, którzy w 1989 roku założyli Stowarzyszenie Naturystów Polskich i przyczynili się do komercjalizacji idei, zarabiając na niej pieniądze i kierując ją w stronę pornografii. To oni organizowali bale naturystów, w czasie których ludzie tańczyli rozebrani do naga na parkiecie, a kucharki i kelnerzy podglądali ich zza kuchennych drzwi. Ich wymysłem są otwarte dla publiczności wybory Miss Natura.

- Tego rodzaju imprezy są zaprzeczeniem idei naturyzmu - uważa Jarek. - Naturyzm pozwala na pełną akceptację ludzkiego ciała, w jego rzeczywistej, niedoskonałej postaci.

- To po prostu wypaczenia - kwituje Stanisław, zapytany o wybory Miss Natura.

Stowarzyszenie Naturystów Polskich rozpadło się po roku, a jego założyciele poświęcili się wyłącznie organizacji wyborów Miss Topless i wydawaniu czasopisma "Peep-show", uważanego za pornograficzne.

 

kto jest generałem

Agnieszka miała tremę przed pierwszą wizytą na plaży naturystów, ale szybko się jej pozbyła. Spotkała tam ludzi o różnych kształtach i rozmiarach. Niewiele kobiet wyglądało jak Cindy Crowford, rzadko który mężczyzna był zbudowany jak Brad Pitt. Zdziwiła się widząc, że się podoba. To dało jej pewność siebie nie tylko na plaży, ale i poza nią, w codziennym życiu. Oswojenie z nagością pomogło też w intymnych kontaktach z mężczyznami.

- Jeśli nie czujesz się dobrze ze swoim ciałem, odbija się to nie tylko na seksie, ale i na codziennym samopoczuciu.

Agnieszka nigdy nie umawia się z mężczyznami poznanymi na plaży.

- Często jakiś nieznajomy podchodzi do mnie i pyta, czy mógłby rozłożyć obok swój ręcznik - opowiada. - Jeśli jest przystojny i budzi zaufanie, dostaje pozwolenie. Ale znajomość nigdy nie wykracza poza plażę. To nie ma sensu. Kiedyś pozwoliłam się zaprosić na kawę, ale chłopak siedzący w ubraniu przy stoliku okazał się zupełnie inny niż ten znad Wisły. Był nienaturalny i speszony.

Agnieszka przyznaje, że zdarza się jej zerknąć z zaciekawieniem na ładnie zbudowanego mężczyznę. Ale tylko zerknąć. Nie czerpie przyjemności z wpatrywania się w niego godzinami.

Jarkowi nie przeszkadza, kiedy inni mężczyźni patrzą na jego żonę. Zazdrość odczuwa bowiem tylko na płaszczyźnie ducha i seksu, a naturyzm nie łączy spraw seksu z nagim ciałem.

- Nagość nie wywołuje podniecenia, zwłaszcza gdy jest powszechna - zauważa. - Dopiero podkreślające erotyczne powaby ubranie umieszcza ciało w seksualnym kontekście.

Zdaniem Agnieszki, kostium bardziej niż nagie ciało przyciąga spojrzenia. Ludzie patrzą na kobietę w bikini i zastanawiają się, jak wygląda to, co się pod nim kryje.

- Jeśli nie ma kostiumu, nie ma też wyobrażania sobie Bóg wie czego - uważa.

Stanisławowi podoba się również to, że gdy człowiek zostaje pozbawiony szat, znika cały splendor, którym się otacza, a zostaje tylko intelekt i natura.

- Co zostałoby z biskupa albo generała, gdyby zrzucili ubranie? - pyta, śmiejąc się.

Gdy przychodzi na plażę i widzi przed sobą pięćdziesiąt nagich osób, nie sposób powiedzieć, kto jest prawnikiem, a kto grabarzem. I nie ma to żadnego znaczenia. Ubranie sprawia natomiast, że automatycznie zaczynamy ludzi klasyfikować i oceniać. - Łatwiej poznać człowieka, gdy jest nagi - uważa Stanisław.

Jarek zwraca uwagę, na jeszcze jeden aspekt naturyzmu - gdy zdejmie się ubranie, tłamszone przez rok pod grubą warstwą tekstyliów, ciału dostarcza się bardzo przyjemnych bodźców. Ale bywają też bodźce nieprzyjemne. Piersi kobiece są bardzo podatne na porażenia słoneczne. A kiedy mężczyzna opali sobie penisa, oddawanie moczu staje się bardzo bolesne.

naturyści i podglądacze

Zdaniem Stanisława, w naturyzmie jest za dużo ideologii. Do sprawy należy podchodzić zwyczajnie. Owszem, trzeba dbać o środowisko, ale przyczepianie ekologii do nudyzmu i tworzenie z tego hybrydy, jaką jest naturyzm, to jak niepotrzebne pompowanie balonu. Określenie "naturyzm" przyjęło się, ale większość osób używa go wymiennie z nudyzmem, nie podpisując się pod ideologią. Ludzie przychodzą na plażę, bo lubią się opalać, mają skłonności ekshibicjonistyczne lub po prostu dla towarzystwa - tłumaczy Stanisław. Jarek nie uważa się za aktywnego naturystę, nie każde wakacje spędza w Chałupach albo w Rowach.

- Jestem "bywaczem" - mówi.

Gdy chce pobyć nago, nie musi mieć do tego towarzystwa. Plaże nudystów odwiedza głównie dlatego, że w innych miejscach może kogoś zaszokować golizną, a nawet wejść w konflikt z prawem. Ideologia Agnieszki streszcza się w kilku słowach:

- Jest fajnie. I ładnie wyglądam opalona. Poza tym bez kostiumu czuję się swobodniej. Zastrzega jednak: - Jeśli na plaży nie ma podglądaczy-erotomanów. Gdy są, przestaje być fajnie.

- Czy łatwo ich rozpoznać?

- Bardzo łatwo - gapią się na ciebie - mówi.

Wtedy zabiera swój ręcznik i przenosi swoje legowisko w inne miejsce. Nie chodzi samotnie do lasu albo w krzaki, gdzie zaszywają się onaniści. Nie chce im dostarczać podniet. Mówi o nich niemal z pobłażliwością, jak o niegroźnych ekscentrykach. Bardziej oburza ją postępowanie tych naturystów, którzy upijają się i składają oferty seksualne.

Podglądaczy-erotomanów Stanisław wyprasza z plaży, zwraca też uwagę tak zwanym chłopcom-antenowcom, żeby opanowali podniecenie. Podobno pomaga kąpiel w chłodnej wodzie albo tarzanie się w piasku.

 

dozorczyni nic nie wie

Znajomi Stanisław wiedzą, że jest naturystą, ale tylko ci, którym można zaufać, tacy jak koledzy i koleżanki z Filharmonii Narodowej, gdzie przez wiele lat Stanisław występował jako solista. Nie chwali się wszystkim, bo większość - jak mówi - to ludzie prymitywni, nietolerancyjni.

- Trudno, żebym opowiadał o tym swojej dozorczyni - podsumowuje. - Naturyzm to sprawa elitarna. Jarek zdecydowanie woli zachować swoje nazwisko w tajemnicy.

- Świadomość tego, czym jest naturyzm, jest dość niska. Większość ludzi każdą nagość kojarzy z seksem - uważa. Nagość "zbiorowa" często bywa kojarzona z seksem zbiorowym. Dlatego Jarek chce uchronić przed ewentualnymi nieprzyjemnościami swoją rodzinę - żonę, która towarzyszy mu podczas wizyt na plażach, oraz dzieci wychowywane, jak mówi, w duchu naturyzmu. Pokazując się dzieciom nago, bez wstydu, rodzice przyzwyczajają je do obrazu ich przyszłego dorosłego ciała.

Przewagi takiego wychowania nad tradycyjnym nie dostrzega Agnieszka - studentka pedagogiki. Ale przyznaje, że chciałaby w przyszłości zabierać swoje dzieci na plażę naturystów.

Jej rodzice wiedzą, że jest naturystką. Powiedziała im, kiedy zaczęli się niepokoić, gdzie ich córka znika na kilka godzin dziennie. Zaakceptowali to. Mama nawet dała się namówić na jedną wizytę na plaży - trochę z ciekawości, a trochę z troski o to, w jakim towarzystwie Agnieszka spędza czas. O niczym jednak nie wie babcia, która nie pochwaliłaby zachowania wnuczki. Dlatego Agnieszka nie chce podać swojego nazwiska, obawiając się, że informacja mogłaby do niej dotrzeć.  Natomiast nie ukrywa się przed koleżankami ze studiów, które co roku, kiedy zbliża się sesja, pytają, gdzie złapała taką ładną opaleniznę. Najbliższym pokazuje zdjęcia z plaży, których nazbierało się około trzystu, w tym najwięcej autorstwa Stanisława Dziadowicza (dla niej - jak nakazuje etykieta naturystów - Stasia), który jest fotografem amatorem. Agnieszka jest jedną z jego ulubionych modelek na podwarszawskiej plaży z powodu młodego wieku i urody. Wgląd do "sekretnego albumu" mają najbliżsi - siostra, przyjaciółki. Jeśli chciałby go zobaczyć ktoś inny, składa mu propozycję:

- Pokażę ci zdjęcia, ale najpierw chodź ze mną na plażę.

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron WWW - Kreator stron internetowych