STRONKA NATURYSTYCZNA

Media o golasach

Naga partia w Polsce. Smutne losy golasów

2012-01-28 21:54:14, komentarzy: 0


Onet 2 czerwca 2011

autor: Jacek Gądek


Witajcie umiłowani w naturze! Kostium na plażę wymyślili faryzeusze. Prawda jest naga, obłuda ubrana - tak na plaży w Świdrach w połowie lat 80. mówił legendarny Sylwester Marczak. Szef oficjalnie nigdy niezarejestrowanego Polskiego Towarzystwa Naturystycznego i Polskiej Partii Erotycznej zmarł 10 lat temu. Co zostało po ideologii ultrasów nagości? Niewiele. A co ciekawe, gdyby polityczni miłośnicy naturyzmu i erotyki działali, to byliby partią - nieco przesadzając - moherową, bo choćby w Niemczech naturystami są osoby dojrzałe i starsze.

Międzynarodowa Federacja Naturystyczna (INF) w 1992 r. informowała o tym, że wśród polskich naturystów plenią się patologie. W ich korespondencji z kraju można było się doczytać, że na przykład organizowane w Polsce show "Miss Natury Wita", odbywają się nie na plażach - jakby nakazywałaby idea naturyzmu - tylko w nocnych klubach i kinach. Co ciekawe, za dodatkową opłatą chętni mogli zostać gruntownie wymasowani przez ową Miss Naturę. A dla zachowania wspomnień można też było nabyć kasety wideo z materiałami soft-porno. Wypominano, jak można przeczytać w informacji INF, jednemu z szefów regionalnego klubu naturystycznego, że pracuje on w pornograficznym piśmie "Peep Show". Inny z kolei działacz ruchu ideologicznych nagusów miał stać za agencją call-girl i wywożeniem młodych Polek do niemieckich klubów ze striptizem. A na początku było tak wzniośle.

Nadzy Niemcy

Naturyści, nie licząc starożytnych golasów, narodzili się w Niemczech pod koniec XIX wieku. Wtedy to członkowie grupy zwanej Wandervögel, czyli Wędrowne Ptaki, gdy tylko mogli to opalali się i kąpali nago. Podobnie czynili działacze Naturalnego Ruchu Leczniczego (Naturheilbewegung). Powód? Miało to być po prostu dobre dla zdrowia, bo zgodne z ludzką naturą. W Polsce nudyści zainaugurowali swoją oficjalną działalność dzięki Towarzystwu Naturalnego Sposobu Życia, które powstało w roku 1897 w Grudziądzu. Jednakże wojna w naturalny sposób zastopowała krzewienie nudyzmu w Europie. Choć znany z erotomanii włoski duce Benito Mussolini mógł łaskawym okiem spoglądać na folgowanie nagusów, to jednak Adolf Hitler już nie.

Co ciekawe w latach 30., czyli schyłku Republiki Weimarskiej, jedna tylko organizacja Freikoerperkultur (Kultura Wolnego Ciała, FKK) zrzeszała 100 tys. osób. Na początku 1970 r. było ich 150 tys. NRD, komunistyczna część Niemiec, sprzyjała nagusom, także dzięki Margot Honecker zwanej "purple witch" ("fioletowa wiedźma"), czyli żonie Ericha Honeckera, I sekretarza Niemieckiej Socjalistycznej Partii Jedności (SED), który NRD mocną ręką trzymał przez 18 lat.

Dziś organizacja ta liczy ok. 50 tys. członków, ale ma pewien problem - naturystom niemieckim doskwiera brak narybku. Zwolennicy życia bez tekstyliów na sobie rekrutują się głównie spośród osób dobrze sytuowanych i co ciekawe, dojrzałych i zaawansowanych wiekiem.

Ekonagusy

Po wojnie, rosnący w siłę zachodni ruch naturystyczny, na dobre trafił do Polski w latach 70. za sprawą przywołanego na wstępie Sylwestra Marczaka, legendy nagusów i twórcy Polskiej Partii Erotycznej. Jego działalność na rzecz golizny ruszyła z kopyta w 1977 r., kiedy to w osławionych Chałupach miał miejsce pierwszy ogólnokrajowy zlot naturystów. Początkowo, jako że szef naturystów Sylwester Marczak był również głową Polskiej Federacji Ekologicznej, ruchowi naturystycznemu oficjalnie przyświecały cele bliskie nie tylko ciału, ale i ochronie środowiska. Nagus zatem miał żyć nago w zgodzie z przyrodą, a od pornografii trzymać się z daleka, do tego odmawiać sobie używek w postaci narkotyków, alkoholu i papierosów. Mile widziany za to był wegetarianizm i generalny powrót do natury.

Partia niedojda

Partia była jednym z elementów biznesu, obok klubów, bo klientela głodna nagości bynajmniej nie była ogołocona z pieniędzy.Po półwieczu PRL-owskiej posuchy do sprzedaży trafiły pisma erotyczne, które początkowo miały jedynie propagować nagi styl życia. Z czasem i one odeszły do historii, bo okazały się zbyt mało ordynarne. Choć Sylwester Chruszcz proklamował powstanie Polskiej Partii Erotycznej w 1991 r., to jednak formalnie ona nie zaistniała. Jak informuje nas Sąd Okręgowy w Warszawie, który prowadzi rejestr partii politycznych, Polska Partia Erotyczna nie została nigdy wpisana do ewidencji partii politycznych.

Podobnie też nie mogła odnieść sukcesu w żadnych wyborach. Stała się raczej nośnym hasłem i symbolem niezrealizowanych ambicji politycznych i niewiele więcej. Zdawać by się jednak mogło, że "target" takiej formacji byłby bardzo szeroki - mężczyzn głodnych erotyki bowiem nie brakuje. Zatem sympatia przynajmniej męskiej części elektoratu powinna być łatwa do zaskarbienia. Stało się jednak inaczej.

Dlaczego Polska Partia Erotyczna poszła w rozsypkę? W sieci można znaleźć choćby takie wytłumaczenie: - Kres Polskiej Partii Erotycznej położyli księża, bo uznano iż nawet koloratek nie wolno ubierać, więc wielebni doszli do wniosku, że nie może tak być, aby byli nierozpoznawalni, a skoro oni do takiej partii z tego powodu nie mogą należeć, to partii nie będzie. Tak naprawdę jednak…

To jednak tylko żarty z tematu, z którego trudno nie żartować. Tak naprawdę niezarejestrowaną Polską Partię Erotyczną wyparła również nierejestrowana polska partia porno. Z upadkiem komunizmu w Polsce erotyka z dowolnej formie stała się łatwo dostępne, zatem ta jedynie delikatna stała się mało atrakcyjna. A co więcej, ruch naturystyczny w swojej czystej idei jest aseksualny, zatem w erotyka stała w pewnej sprzeczności z ideami nagusów.

Partia erotyczna bez elektoratu

Dziś w polityce brakuje partii, której celem byłoby rozerotyzowanie Polaków albo choćby ich rozebranie w sposób aseksualny, jak to chcieli robić naturyści. Dlaczego? Odpowiedź daje seksuolog.

- Kto chce mieć kontakt z erotyką, to wchodzi do internetu i go ma - tak prof. Zbigniew Lew-Starowicz tłumaczy fakt, że dziś na polskiej scenie politycznej miejsca dla żadnej partii erotomanów nie ma, tak samo jak w zasadzie nie ma ograniczeń w dostępie do erotyki. A gdyby jakimś cudem ero-partia jednak wprowadziła do Sejmu swoich przedstawicieli, to nie byłaby w stanie przeforsować żadnej liberalizacji prawa ws. pornografii czy swobód obyczajowych.

A wśród jakich wyborców, jeśli już, mogłaby uciułać głosy? - Wśród dziwolągów, ale taki ruch nie ma żadnej przyszłości - odpowiada prof. Starowicz.

Co ciekawe, choć w Polsce naturyzm dogorywa, to u naszych najbliższych sąsiadów, w Niemczech, wciąż ma się dobrze. Podobnie choćby w Chorwacji plaż dla nagusów nie brakuje - tam też urządzane były i są wybory Miss Natura. Ruchowi naturystycznemu w tych krajach służy klimat cieplejszy niż w Polsce.

Nagusy, Welcome to

Hymnem naturystów w Polsce stała się piosenka Zbigniewa Wodeckiego pod tytułem "Chałupy, Welcome to". - Ta piosenka nagłośniła problem, który wtedy był lekko ukrywany - mówi dla Onet.pl muzyk. W jego ocenie w latach 80. w wielu krajach Zachodu w opalaniu się nago nie było niczego dziwnego, a "Chałupy…" i w Polsce uczyniły to czymś, o czym się mówi i - co ważniejsze - robi.

Zbigniew Wodecki wspomina, jak w latach 80. pojechał do USA, zawożąc tam trzy konkretne nagrania wideo, o które go wcześniej poproszono. Były to: wydanie "Dziennika Telewizyjnego" PRL-owskiej TVP, film "Przesłuchanie" w reżyserii Ryszarda Bugajskiego (obraz atakujący brutalny reżim komunistyczny w Polsce) i właśnie teledysk do piosenki "Chałupy, Welcom to" w swoim wykonaniu.

Amerykanie komentowali film dokumentalny słowami: "jak takie rzeczy mogą się dziać?!". Z kolei teledysk z nudystami w rolach głównych oglądali z wielkimi ze zdziwienia oczami i w emocjach. Dlaczego? - Nagle okazało się, że w polskiej państwowej telewizji puszczają tak śmiały teledysk, podczas gdy w USA byłoby to nie do pomyślenia. Tam nie można było nawet pokazać kawałka odsłoniętego kolana. Coś niesamowitego - byli pod dużym wrażeniem - mówi. Choć song Wodeckiego zagościł na ustach naturystów, to on sam z naturyzmem nic wspólnego nie miał. - Jestem ostatnim człowiekiem, który rozebrałby się do naga na plaży, ale nie mam nic przeciwko, by robili to inni - dodaje. Zwraca przy tym uwagę na ironię: on zawzięty "tekstylny" śpiewał przyszywany hymn naturystów.

Partia erotyczna? "Nie miałem z tym nic wspólnego"

Ta polska rewolucja nagusów przy okazji jego piosenki - co ciekawe - dokonała się za plecami Wodeckiego. Sam bowiem nie bardzo chciał nagrywać "Chałup…", bo nie był to, jak tłumaczy, song w jego emploi. Ostatecznie to jednak uczynił, a teledysk nagrywany był w studyjnym blue boxie. Sam piosenkarz nie wiedział więc, jakie obrazy podczas montażu zostaną wklejone w kadr i że będzie w nich tyle nagości. Gdy telewizja i stacje radiowe grały "Chałupy" muzyk był z kolei za Oceanem. - W USA dowiedziałem się, że ta piosenka jest na pierwszych miejscach list przebojów. Jak wróciłem do Polski, to byłem gwiazdą - mówi dziś z rozbawieniem. O tym, że piosenka została zaprzęgnięta przez późniejszego lidera Polskiej Partii Erotycznej w swoją działalność, nie wiedział. Nie słyszał też o tej formacji politycznej. - Nie miałem z tym nic wspólnego - uspokaja. Za to od władz Chałup otrzymał symboliczne klucze.

Porno w polityce

Erotyka, nie tylko za sprawą Polskiej Partii Erotycznej, wdzierała się do polityki i to dużo poważniejszej niż w wydaniu Sylwestra Marczaka. Choćby osławiona Marianna Rokita odcisnęła na niej swoje erotyczne piętno. Paulina Kaczanow (rocznik 1978), bo tak w rzeczywistości się nazywa Marianna Rokita, była dziennikarką i prawniczką. Ale poza tym także politykiem i działaczką Unii Wolności. I na dodatek: aktorką porno i seksrekordzistką. Do niej należy niesławny wyczyn współżycia z 759 mężczyznami w ciągi jednego tylko dnia, który dał jest tytuł mistrzowski w Oficjalnych Seksualnych Mistrzostwach Świata. Sama deklarowała, że robi to dla przyjemności. W polityce nie pobiła żadnego rekordu, co nie znaczy, że krążyła jedynie na jej marginesie. Była bowiem rzeczniczką sztabu kandydata na prezydenta nieżyjącego już prof. Zbigniewa Religi. Jej nazwisko wypłynęło ponownie przy okazji krzyża na Krakowskim Przedmieściu, przed Pałacem Prezydenckim. Okazało się bowiem, że w szeregach obrońców symbolu jest również jej ojciec Włodzimierz. To jednak nic w porównaniu do nieformalnej partii erotycznej choćby z Włoch, gdzie gwiazdy porno regularnie zaciągane są na listy wyborcze. To tam Ilona Staller, szerzej znana pod artystycznym pseudonimem Cicciolina, rozpoczęła swoją karierę posłanki do włoskiego parlamentu - była (od 1985 r.) pierwszą gwiazdą porno biznesu na takim publicznym stanowisku. Potem założyła własną partię, wespół z Moaną Pozzi, inną specjalistką od gry mimiką pupy - była to Partia Miłości (Partito dell'Amore).

Holender na czele polskich naturystów

W Polsce tymczasem doszło już do tego, że ideę naturyzmu, który kompletnie wyzbył się ambicji politycznych, musi krzewić obcokrajowiec. Dlaczego? Federacja Naturystów Polskich (FNP) istnieje od grudnia  2008 r. Celem stowarzyszenia jest, jak mówi nam jego szef, Holender Peter Rijnvis, (1) propagowanie naturyzmu jako formy promocji zdrowia fizycznego i psychicznego w kontakcie z naturą, na wolnym powietrzu oraz podczas uprawiania sportów i (2) propagowanie naturyzmu jako sposobu życia w harmonii z naturą, wyrażającego się przez wspólną nagość w powiązaniu z szacunkiem dla samego siebie, szacunkiem dla otoczenia i dbałością o środowisko.

FNP ma na dzień dzisiejszy ok. 200 członków, czyli niewiele. Stowarzyszenie daje swoim członkom legitymację naturystyczną, która daje z kolei możliwość uzyskania upustów na pobyt w ośrodkach naturystycznych za granicą. Jak podkreśla Peter Rijnvis, mnóstwo Polaków praktykuje naturyzm podczas wakacji za granicą. I dodaje, że na zachodzie naturyzm od dawna cieszy się dużą  popularnością. Sam Rijnvis, choć nie jest Polakiem, ale Holendrem, szefuje jednak Federacji Naturystów Polskich. W jego rodzinnym kraju naturyści w Holenderskiej  Federacji Naturystów zrzeszonych jest obecnie ok. 70 tys. członków. - Wejście do Unii powoduje, że Polska będzie coraz bardziej otwarta i tolerancyjna, spowoduje to nowoczesne społeczeństwo, gdzie będzie się rozszerzał naturyzm - uważa. FNP założył, bo - jak sam deklaruje - widział, że nikt tego nie robi, więc sam rejestrował stowarzyszenie. Posłem na pewno nie zostanie.


« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron WWW - Kreator stron internetowych