STRONKA NATURYSTYCZNA

Media o golasach

Tekstylnymi się nie przejmują

2011-12-09 10:18:54, komentarzy: 0

 

Numer: 177, 31 lipca 1999

Autor: Izabella Leszczyńska

 

Naturyści nie mają nic przeciwko temu, by ich fotografować. Kiedyś naturyści okopywali się na plaży, wywieszali flagę i nikogo nie wpuszczali na swoje terytorium. Dziś, pomiędzy kocami golasów swobodnie przechadzają się tekstylni, a kiedy na plaży pojawi się reporter, odważniejsze nagusy pozują do zdjęć.


33 stopnie Celsjusza. Chałupy - niewielka wioska na Półwyspie Helskim. W przewodniku napisano o niej: "To jedno z urlopowych miejsc godnych polecenia. Tak naprawdę nie ma tu nic szczególnego". Autor zaznacza jednak, że pobyt w prawdziwej wiosce rybackiej "z pewnością pozostawi niezapomniane wrażenia". Ani słowa o plaży nudystów, a przecież z tego Chałupy słyną na całą Polskę.

Właściciel jednego z pensjonatów zapytany, gdzie szukać naturystów, patrzy podejrzliwie, czerwieni się, przestępuje z nogi na nogę, wreszcie wyjaśnia cichutko: - W lewo, do plaży, a potem kilometr na wschód. - Ogrodzona? - Nie. - Był pan tam kiedyś? Zbulwersowany odpowiada: - Nigdy.

Dzika plaża. żadnych barów, zjeżdżalni, trampolin. Brzegiem morza maszeruje dwóch nagusów. Biali jak mąka. Kilka metrów dalej - koc w kratkę. Na nim cztery lekko pofałdowane golasy. Wiek - od 40 do 65 lat. Grają w karty. Jeszcze sto metrów i widać młodą, atrakcyjną parę. Brązowi jak czekolada. Robią sobie zdjęcia. Razem na plaży kilkadziesiąt osób bez ubrań - leżą pojedynczo, parami i całymi rodzinami. Kąpią się, zbierają bursztyny nad brzegiem, grają w ringo.

W dołku z piasku wygrzewa się młody psycholog z Sopotu z żoną. Jego starsza, nastoletnia córka wystawia do słońca biust. Młodsza - również goluteńka - buduje zamki z piasku. - Nagość - mówi psycholog. - To mnie i żonę kiedyś ekscytowało. Dziś po prostu odpoczywamy. Chowamy się przed zgiełkiem innych plaż - wyjaśnia.

Kim są inni bywalcy plaży? Do Chałup zjeżdżają zwolennicy zdrowego trybu życia, dzieci kwiaty, rozerotyzowane młode pary, grupy nastolatek żądne emocji, amanci szukający towarzystwa. Zwykle więcej przyjeżdża mężczyzn. Jednak, jak relacjonują stali goście Chałup, kobiet, a szczególnie zagorzałych feministek z roku na rok przybywa. Prym wiodą Niemki.

- Ubrani zaglądają tu jak do skansenu - śmieje się psycholog. - Przyglądają się nam jak odszczepieńcom. Zwiedzacze maszerują zwykle brzegiem morza, kątem oka zerkając w stronę wydm. Gdy natkną się na golasa, nieśmiało spuszczają wzrok. Podglądacze są odważniejsi. Wykonują slalom środkiem plaży, pomiędzy ręcznikami. Zatrzymują się co chwila, a co zobaczą,  wnikliwie studiują. Czasem na wydmach zamaskuje się emeryt z lornetką.

- Nikt się tekstylnymi nie przejmuje - mówi nudysta i poszukiwacz bursztynów Jarek. Pracuje w Urzędzie Morskim. W Chałupach spędza już dziesiąte lato. Zna plaże nudystów w Rowach, Dębkach i Stogach. - W Chałupach jest najlepiej. Przyjeżdża tu zrelaksowane, kulturalne towarzystwo - ocenia.

- Mieszkańcy Chałup wielokrotnie chcieli nagusów stąd wyrzucić, ale dali za wygraną. Bez nich splajtowaliby - mówi Jarek. W Chałupach są pensjonaty, prywatne kwatery, bary. Nie wyrosły tu gigantyczne ośrodki wczasowe. Lepsze pensjonaty mają komplet do 15 sierpnia. Inne świecą pustkami. Wypełnione po brzegi są natomiast kempingi. W połowie naturystami, w połowie miłośnikami windsurfingu. Ci drudzy okupują południową część półwyspu, od strony Zatoki Puckiej. - Pięćdziesięcioletni biznesmeni chcą się wyluzować. Rzucają wszystko na tydzień i biorą indywidualne lekcje windsurfingu - mówi Remigiusz Gostkowski, instruktor ze szkółki Funsurf. Na obozy ściągają małolaty i starsza młodzież. - Trochę wprawy i mogą na desce skoczyć do Gdańska.

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron WWW - Kreator stron internetowych